Przejdź do treści
Instytut numeroterapii Umów konsultację

Blog

Numeroterapia jako droga do siebie


O narzędziu, które miało służyć klientom, a stało się zaproszeniem do spotkania ze sobą

Drogi Czytelniku, Cudowna Istoto…

Opowiem Ci historię o tym, jak numeroterapia miała być kolejnym narzędziem do pracy z moimi wspaniałymi klientami. Jako terapeutka chciałam zdobyć kolejne umiejętności do pracy. Mój plan był bardzo prosty: poznać nową metodę, poszerzyć warsztat, nauczyć się zadawać trafniejsze pytania, po prostu lepiej towarzyszyć osobom, które do mnie przychodzą, w ich rozwoju i przemianie.

Początkowo była dla mnie kolejnym elementem zawodowego rozwoju — użytecznym, bardzo ciekawym, ale skierowanym do klientów. Nie przyszło mi do głowy, że pierwszą osobą, z którą przyjdzie mi naprawdę pracować w numeroterapii, będę ja sama. Przecież jestem tyle lat w rozwoju, mam tyle narzędzi i oczywiście niewiele do zrobienia…

Liczby są mapą, nie wyrocznią

Numeroterapia jest rozmową, autorefleksją i pracą z emocjami. W połączeniu z numerologią zyskujemy naprawdę dobre narzędzie do pracy, do znalezienia odpowiedzi, na które czasami bardzo długo czekamy. Nie chodzi mi o niepodważalny wyrok zapisany w liczbach ani o gotową receptę na życie, bo przecież nikt ani nic nie da nam gotowej recepty. Decyzja o naszym życiu zawsze pozostaje w naszych rękach. Liczby są mapą, nie wyrocznią.

Resztę tworzą arkusze, celne pytania oraz techniki pomagające zauważyć i nazwać emocje. Numeroterapia jest rozmową z tym, co przez lata pozostawało pomijane. Niesamowite jest obserwowanie powtarzających się schematów, w których utknęliśmy.

Pytanie, które stało się początkiem

Moja przygoda zaczęła się od pustej kartki. Na jednym z arkuszy pojawiło się pytanie: „Czego naprawdę potrzebujesz?”. To było pytanie, które idealnie pasuje do pracy z klientem, ale tym razem było skierowane do mnie. Długopis zatrzymał się nad kartką, a odpowiedź nie przyszła. Pomyślałam: „Co za pytanie!”. A jednak uruchomiło ono lawinę kolejnych pytań i odpowiedzi.

Oczywiście olśnienie nie przyszło od razu, ale cisza, która zagościła we mnie, skłoniła mnie do refleksji nad moją pracą, oczekiwaniami klientów, tym, gdzie jestem, gdzie chciałabym być i dlaczego tam nie jestem. Zauważyłam, jak łatwo przychodzi mi wspieranie innych i jak trudno rozpoznawać własne potrzeby.

Następne arkusze nie dawały ani łatwych, ani prostych odpowiedzi. Pytały: gdzie rezygnuję z siebie? Czyje oczekiwania niosę? Co próbuję kontrolować? Jakiej emocji nie chcę czuć? Kiedy mówię „tak”, choć całe wnętrze mówi „nie”?

I wiesz co? To nie są pytania, które widziałam po raz pierwszy. Różnica polegała tym razem na tym, że wszystko zapisywałam i dawałam sobie czas na pobycie z tym. Cudowna Istoto, nie wiem, czy uda mi się zachęcić Ciebie do numeroterapii, ale mam nadzieję, że uda mi się zachęcić Ciebie do pisania, pisania i jeszcze raz pisania.

Wystarczy uruchomić w sobie chęć do zmian, otworzyć się na prawdę i pisać — szczerze odpowiadać na swoje pytania. To jest klucz. To jest numeroterapia w swojej najpiękniejszej formie. Zapisane słowo, wielokrotnie przeczytane przez nas samych, zaczyna brzmieć inaczej.

Powrót do siebie zaczyna się od małych kroków

W trakcie pracy ze sobą pojawiają się różne emocje. Również te niechciane. Emocja nie jest jednak przeciwnikiem, lecz informacją. Zamiast natychmiast ją uciszać, można zatrzymać się, wysłuchać jej i sprawdzić, jakiej potrzeby lub granicy próbuje bronić.

Powrót do siebie nie wydarzy się w jednej spektakularnej chwili. W moim przypadku składał się z małych decyzji: z odpoczynku bez tłumaczenia się, z odmowy bez długiego usprawiedliwiania, z zauważania napięcia w ciele, zanim zmieniło się w przeciążenie.

W moim życiu pojawiło się więcej czułości wobec własnych niedoskonałości i przede wszystkim więcej odwagi, by nazywać rzeczy po imieniu. Arkusze z numeroterapii przestały być formularzem do wypełnienia, a stały się pretekstem do ważnej rozmowy ze sobą. A jeśli chodzi o moją pracę z klientami… no cóż! Towarzyszę im z większą pokorą, bo wiem, że każde pytanie, które zadaję innym, może kiedyś zapukać także do moich drzwi.

Może brzmi to banalnie, ale właśnie ten prosty powrót do siebie wiele zmienił. Numeroterapia nie rozwiązała za mnie problemów i nie zabrała trudnych dni. Dała mi jednak kierunek, stała się drogowskazem na drodze do zobaczenia siebie wyraźniej. Dzięki niej mogę nazwać to, co niewygodne, i zrobić kolejny krok na swojej drodze.

Cudowna Istoto, każdy z nas podąża swoją drogą, ale być może nasze drogi się kiedyś przetną i wspólnie ruszymy ścieżką numeroterapii, odkrywając to, co nieznane.

E. T.

Chcesz przepracować swój temat?

Napisz do nas — wskażemy numeroterapeutkę, która poprowadzi Cię przez ten proces.

Napisz do nas